Odnośnie wpisu numer: 32963 Szanowny Panie Wiktorze! Z zainteresowaniem przeczytałem Pańskie uwagi i tak na gorąco pozwolę sobie na kilka zdań odnoszących się do przemyśleń Pana - tych przede wszystkim dotyczących budowania społeczeństwa obywatelskiego w Iławie. Zanim o tym zdań kilka, podzielę się z Panem najważniejszą refleksją z Pana tekstu płynącą.
Nigdy o sobie nie myślałem, jako o kimś wygłaszającym swe poglądy ex katedra, w aureoli nieomylności. Dla mnie obecność tego rodzaju ludzi w życiu publicznym to prawdziwa katastrofa - na poziomie lokalnym szczególnie. Między innymi z tego powodu zdecydowałem się ubiegać się o funkcję burmistrza Iławy. Silnie determinował mnie brak zgody na poczynania moich poprzedników. Dlatego dzisiaj ostatnią rzeczą jakiej bym pożądał, to wskoczyć w buty poprzedniej ratuszowej władzy...
Jednakże owa przesiąknięta arogancją nieomylność władzy, inaczej mówiąc; wygłaszanie tez nie znoszących sprzeciwu, to tylko jedna strona medalu. Drugą jest pozbawione lęku i rozmemłania autoryzowane swoich publicznych działań, branie za nie pełnej odpowiedzialności, parcie - jeśli tak trzeba - pod prąd. Proszę mi wierzyć, że ocena tych dwóch, tak skrajnie odmiennych zachowań wszelkich postaci dzierżących jakąkolwiek władzę, jest bardzo płynna. I tylko upływ czasu, dla każdego z tych co odważyli się za sprawy publiczne brać odpowiedzialność, może stać się sprawiedliwym sędzią...
Dziękując Panu, że zwolnił mnie Pan z konieczności kontynuowania wątku Krzysztofa Mądrego, spróbuję zasygnalizować mój sposób myślenia dotyczy ważnego pojęcia, na jakie był Pan łaskaw zwrócić swą uwagę. SPOŁECZEŃSTWO OBYWATELSKIE... Czy to tylko hasło wytrych, pozwalające odprawiać egzorcyzmy i zaklęcia - mające za zadanie wskazywać coś mglistego, bliżej niedookreślonego, stwarzającego iluzję wyczuwania ożywczego pulsu lokalnego życia będącego antidotum na całe otaczające nas zło?
Pan utrzymuje, że społeczność obywatelska to taka, która permanentnie występuje w roli surowego recenzenta władzy, równocześnie oczekując otwartego dialogu w każdej sprawie mogącej wpływać na jakość życia w naszej lokalnej wspólnocie. Bardzo słusznie! Bez najmniejszego ociągania, wdzięcznie poddaję się takim regułom. Z tym, że dla mnie to... dopiero drobny element znacznie większej całości. Istotę społeczeństwa obywatelskiego staram się rozumieć zdecydowanie szerzej. Stosując proste założenie: w wybranych kwestiach współdziałanie, ale i współodpowiedzialność. Nic nie może mieć charakteru jednostronnych roszczeń. Obowiązuje zasada: coś za coś. Tendencje jakie dziś występują we wszystkich cywilizowanych krajach świata, to proces decentralizacji publicznych środków na rzecz organizacji pozarządowych (stowarzyszeń, fundacji i innych bardziej wymyślnych tworzyw). Daje to wielki impuls najróżniejszymi grupom społecznym. Tworzy nową jakość w zdobywaniu atrakcyjnych miejsc pracy. Wyzwala wcześniej głęboko skrywane podkłady obywatelskiej energii. Dokładnie w takim kierunku chcemy pchnąć naszą Iławę.
To jest oczywiście niełatwy, długofalowy proces. Ale nie ma innej drogi. Stąd obecność w ratuszu Pana Wojciecha Jankowskiego - człowieka mającego odpowiednią wiedzę na temat organizacji pozarządowych i działań z zakresu pożytku publicznego. I stąd próba przeprowadzenia części planowanych w Iławie przedsięwzięć poprzez lokalne wsparcie samych iławian. Kiedy nasze iławskie zamysły zaczną nabierać rumieńców, będę bardzo chciał, Panie Wiktorze, liczyć na Pana. Jeśli nie czynnym wsparciem, to chociaż niejednym cennym pomysłem na forum Kuriera zaaplikowanym. Dopiero wówczas obydwaj odczujemy prawdziwy powiew obywatelskiego społeczeństwa...
Ps. Pańskich uwag na temat ostatniej majówki nie lekceważę. Tegoroczne doświadczenie jest dla nas bardzo pouczające. My również odczuliśmy spory niedosyt.